HP wciąż zaskakuje i walczy o miano niezwykle uniwersalnego producenta

HP wciąż zaskakuje i walczy o miano niezwykle uniwersalnego producenta. Tym razem na światło dzienne wypuszcza kolejną mobilną stację roboczą, które aktualnie należą do wciąż młodej i rozwijającej się kategorii notebooków. Nie stoi to jednak na przeszkodzie, aby wykonane były z jak największym profesjonalizmem i dokładnością – w końcu dedykowane są głównie profesjonalistom i indywidualistom, którzy pracują nieustannie na najwyższych technologicznych obrotach

Czym jest HP ZBook Studio

HP wciąż zaskakuje i walczy o miano niezwykle uniwersalnego producenta
Autor zdjęcia storehpcom

Mobilna stacja robocza powinna być, przede wszystkim wysoce funkcjonalna oraz lekka, co ułatwi pracę na niej w każdych warunkach. I tak też jest produkt wyżej wymienionych producentów, czyli HP ZBook Studio. Jest to sprzęt – jak na swoje małe i smukłe wymiary – bardzo wydajny, konsument oglądając urządzenie z boku może mieć wrażenie, iż opisane przez markę możliwości nie są możliwe do osiągnięcia, jednak w tym przypadku producencki opis nie odbiega od prawdy. Skupiając się na wnętrzu, w laptopie znaleźć będziemy mogli czterordzeniowy procesor Intel Core i7 szóstej generacji, a także – opcjonalnie i za dodatkową opłatą – kartę graficzną Nvidia Quatro M1000M. Co istotne, dla użytkowników ceniących opcje indywidualnej personalizacji sprzętu i jego ustawie zadbano o zaawansowane możliwości zmian funkcji biznesowych, a także samego ekranu.

HP ZBook Studio z racji swojego wyposażenia nie jest tanim produktem. Jeżeli, zależy nam na wykupieniu dodatkowych opcji, liczyć musimy się z wyraźnie dodatkowymi kosztami, jednak ogromna moc, wysoka funkcjonalność oraz optymalne wymiary z pewnością zachęcają do zakupu tej mobilnej stacji roboczej – która w porównaniu ze swoimi konkurentami i tak nie należy do najdroższych. Na koniec warto wspomnieć o pojemnym akumulatorze oraz ekranie o wysokiej jakości. 

awatar autora
Sebastian Ostrowski Redaktor
Nazywam się Sebastian Ostrowski i odkąd pamiętam, fascynowało mnie łączenie sprzętu z oprogramowaniem w taki sposób, żeby wydobyć z nich to, co najlepsze. Już jako nastolatek potrafiłem z radością siedzieć godzinami nad kodem, sprawdzając, czy da się przyspieszyć działanie jakiejś aplikacji, albo zastanawiając się, jak skonfigurować system tak, by płynnie obsługiwał wymagające programy graficzne.