Lenovo ThinkPad P14s to stacja robocza, której specyfikacja oraz wygląd stoją na poziomie premium. 14-calowy ekran w technologii TN wraz z procesorem Intel 10. generacji stanowią duet stworzony do pracy z zaawansowanym oprogramowaniem. Sprzęt certyfikowany przez niezależnych dystrybutorów oprogramowania w wielu przypadkach może okazać się niezbędny. Sprawdź, jak wygląda specyfikacja tego urządzenia oraz ile wyniesie nas taki wydatek.

Lenovo ThinkPad P14s: przyspiesz swoje działania o kilkaset procent

ThinkPad P14s jako stacja robocza zapewnia nam znacznie lepsze wsparcie dla oprogramowania niezależnych producentów. Wewnątrz tego urządzenia znajduje się dedykowana karta graficzna NVIDIA Quadro P520, której obecność przekłada się na znacznie wyższe osiągi aniżeli ma to miejsce w przypadku tradycyjnych komputerów. Dopełnienie jej przez procesor Intel Core 10. generacji oraz dysk SSD M.2 dają możliwości, o jakich jeszcze kilka lat temu nie śnił żaden entuzjasta innowacyjnych technologii.

Wydajność w przypadku stacji roboczej Lenovo to nie wszystko. Producent rozumie jak istotne są aspekty około-sprzętowe: zabezpieczenia, łączność i czas pracy na baterii. Od zewnątrz mamy do czynienia z obudową wykonaną w całości z włókna węglowego pokrytego aluminium. Po otwarciu górnej pokrywy ukazuje się 14-calowa matowa matryca TN, która interesujące nas dane będzie wyświetlała w rozdzielczości FHD. Po bokach obudowy zlokalizowane są porty: 4x USB, HDMI, wejście audio oraz złącze stacji dokującej.

Za komunikację będzie odpowiedzialny zestaw składający się z kamerki HD IR, dwóch głośników oraz wbudowanego mikrofonu. Wprowadzając dane do komputera wykorzystamy touchpad, trackpoint oraz charakterystyczną klawiaturę podświetlaną. Stabilne połączenie z internetem zapewni Wi-Fi 6 AX (https://en.wikipedia.org/wiki/IEEE_802.11ax).

P14s to na moment premiery wydatek około 10000 zł. W mocniejszych konfiguracjach cena może wzrosnąć do 12000 zł.

Obraz StockSnap z Pixabay
awatar autora
Sebastian Ostrowski Redaktor
Nazywam się Sebastian Ostrowski i odkąd pamiętam, fascynowało mnie łączenie sprzętu z oprogramowaniem w taki sposób, żeby wydobyć z nich to, co najlepsze. Już jako nastolatek potrafiłem z radością siedzieć godzinami nad kodem, sprawdzając, czy da się przyspieszyć działanie jakiejś aplikacji, albo zastanawiając się, jak skonfigurować system tak, by płynnie obsługiwał wymagające programy graficzne.